Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej!

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej!

dom TimoSimo


Marzenia się nie spełniają...marzenia się spełnia. Jeśli śledzicie naszego bloga na pewno nie umknęło waszej uwadze, że marzyliśmy o domu. Mieszkanie kurczyło się wprost proporcjonalnie do powiększającej się rodziny oraz rozkręcanego biznesu. Dwoje dorosłych, dwoje dzieci, pracownia, miliony gadżetów, zabawek i wszechobecnego nieładu. Do tego schody, brak ogrodu, sąsiadów co niemiara....zachciało nam się przenieść naszą rodzinną sielankę na większe przestrzenie, wyjść ze strefy kiszonego ogórka, poczuć się jak państwo na włościach i mieć już własne, wcale nieciasne. Nie przyszło to łatwo, ale się stało.

Ciężka praca, niemałe wyrzeczenia, pokłady cierpliwości i wielka ekscytacja...i mamy to! Oczywiście nie wyobrażajcie sobie mnie kopiącej fundamenty albo Mateo popylającego z taczką - pustą, bo tyle roboty na budowie, że nie ma jej kiedy załadować :) :) :) chłopaki też nie układali cegieł. Mam na myśli cały ten galimatias związany z kupnem domu. Wybór lokalizacji, akceptacja projektu, ewentualne adaptacje planu pomieszczeń, no i oczywiście zasobność portfela. Wiadomo, że trzeba brać siły na zamiary, więc to nie jest takie hop siup! Wszystko musi być przemyślane.

Tyle zamieszania, tyle zamętu....mamy klucze!! Jejejeje...ale to dopiero początek. Najwięcej pracy przed nami. Cóż z tego, że jest dom, jest plan, jest kasa....jak robić nie ma komu. Nie miałam pojęcia, że znalezienie dobrych fachowców, dysponujących wolnymi terminami to taka katorga. Myślałam, że zadzwonię, zagadam, przybijemy wirtualną piątkę z racji wspólnej profesji ;) taka wykończeniówka to też handmade przecież... oni wjadą z ekipą, zainstalują, zaszpachlują, pomalują, ułożą, wyłożą, zrujnują mnie finansowo i gotowe, tylko odliczać dni do parapetówy :) A tu lipa! Trzeba czekać, szukać dalej.... Firm nie obeszły moje "zachcianki", zawaleni robotą. Cóż zrobić...w domu goło też wesoło.

Trzeba było wziąć w obroty jedyną znaną mi niezawodną firmę: TimoSimo :) i ogarnąć handmadowe twory do chłopięcych pokoi, aż mi para z uszu leci na myśl o dopinaniu wszystkiego na ostatni guzik. Chłopaki też się nie mogą doczekać, zwłaszcza Tomek, który już doskonale wie o co w tym wszystkim chodzi. Ma plany dotyczące ulokowania swoich ukochanych maskotek, w tym robota z TimoSimo. Szymek nie chce być gorszy i też stawia swoje pierwsze kroki w planowaniu swojej przestrzeni. Co to będzie!? Osobne pokoje, pracowania oddzielona od części mieszkalnej.... czy nam się w głowach nie poprzewraca od tego dobrobytu? Dajcie znać jeśli zauważycie, że zaczynam gwiazdorzyć.

Warto mieć marzenia,
gdy doczekasz ich spełnienia
będziesz śmiał się jak głupi do sera,
właśnie ja tak robię teraz.
Choć narzekam i marudzę,
choć ogarniam i się trudzę
to przyjemność mi to sprawia,
cieszy, wzrusza i rozbawia.
Kocham rewolucje takie!
Ty masz też marzenia? Jakie??